Lipoedema: dlaczego dieta nie działa? Nowa praca naukowa dostępna online
Lipoedema to bolesna, przewlekła choroba, która dotyka głównie kobiet. Jej rozpoznanie może zająć wiele lat, co tylko potęguje cierpienie pacjentek nieskutecznie próbujących schudnąć.
Ból i obrzęki od czasu szkoły
Pierwsze objawy pojawiły się u Sunnivy Kwapeng jeszcze w szkole średniej. Jej uda, łydki i ramiona zaczęły się gwałtownie powiększać, czemu towarzyszył intensywny ból. Diagnozę postawiono dopiero po 40. roku życia – lipoedema.
Zanim jednak postawiono właściwe rozpoznanie, Sunniva przeszła przez dziesiątki diet – bez skutku. Jak pokazują najnowsze badania przeprowadzone na Norweskim Uniwersytecie Naukowo-Technicznym (NTNU), jej doświadczenia nie są odosobnione. Utrata tkanki tłuszczowej w lipoedemie poprzez odchudzanie jest bardzo trudna, a często wręcz niemożliwa.
Choroba wciąż słabo rozpoznana
Lipoedema (lipodemia, obrzęk tłuszczowy) to słabo poznana jednostka chorobowa, która dotyka przede wszystkim kobiety. Charakteryzuje się nadmiarem i nieproporcjonalnym rozmieszczeniem tkanki tłuszczowej na udach i łydkach, czasem także na ramionach, przy czym dłonie i stopy pozostają nienaruszone.
„Mimo że to choroba występująca powszechnie u kobiet, wciąż wiemy o niej zaskakująco mało” – mówi dr Julianne Lundanes, która niedawno obroniła doktorat na NTNU.
W swojej pracy naukowej badała wpływ dwóch różnych diet na ból, jakość życia, masę i skład ciała, apetyt oraz stan zapalny u kobiet z lipoedemą.
Lipoedema to nie otyłość
Lipoedema często bywa mylona z otyłością, mimo że to dwa odrębne stany. W otyłości tkanka tłuszczowa gromadzi się zarówno podskórnie, jak i wokół narządów wewnętrznych. W lipoedemie nadmiar tłuszczu lokalizuje się głównie podskórnie – na biodrach, udach, łydkach i ramionach.
Co więcej, chorobie towarzyszy ból, który utrudnia poruszanie się i obniża jakość życia. Prowadzi to do błędnego koła: mniejsza aktywność fizyczna → większe dolegliwości → jeszcze mniej ruchu.
„Nie wiemy, dlaczego choroba jest tak bolesna. Prawdopodobnie związana jest ze stanem zapalnym w obrębie tkanki tłuszczowej” – wyjaśnia Lundanes.
Choroba dziedziczna, brak wytycznych
W Norwegii nie ma jeszcze narodowych wytycznych dotyczących leczenia i opieki nad kobietami z lipoedemą.
„Nie wiemy też, dlaczego niektóre kobiety chorują, choć wygląda na to, że choroba ma podłoże genetyczne. Często występuje rodzinnie i zwykle ujawnia się podczas zmian hormonalnych, takich jak dojrzewanie, ciąża czy menopauza” – dodaje badaczka.
Celem jej badań było sprawdzenie, czy dieta niskowęglowodanowa może być alternatywą terapeutyczną. W badaniu udział wzięło 70 kobiet z lipoedemą, w wieku od 19 do 73 lat, podzielonych na dwie grupy.
Jedna z grup stosowała dietę niskowęglowodanową, druga – niskotłuszczową. Obie diety miały tę samą wartość energetyczną, ale różniły się rozkładem makroskładników. Kobiety były objęte cotygodniową opieką przez 8 tygodni. Oceniano poziom bólu i jakość życia za pomocą kwestionariuszy.
Mniej bólu przy niskiej podaży węglowodanów
„U kobiet z grupy niskowęglowodanowej zaobserwowano zmniejszenie bólu. W drugiej grupie takiej zmiany nie stwierdzono, ale w obu grupach poprawiła się jakość życia” – komentuje Lundanes.
Sprawdzono także, czy spadek bólu jest wynikiem zmniejszenia stanu zapalnego. Okazało się jednak, że poziom markerów zapalnych w obu grupach był podobny.
„Nie było różnic w biomarkerach stanu zapalnego we krwi. Nadal musimy zbadać samą tkankę tłuszczową, by wyciągnąć ostateczne wnioski” – wyjaśnia badaczka.
Większy spadek masy ciała i mniejsze łaknienie
Kobiety na diecie niskowęglowodanowej schudły więcej niż kobiety na diecie niskotłuszczowej.
„Pod koniec badania osoby na diecie low-carb były mniej głodne. To znany efekt związany z ketozą – stanem, w którym apetyt ulega zahamowaniu. To mogło przełożyć się na większą utratę masy ciała” – dodaje Lundanes.
Nie istnieje leczenie przyczynowe lipoedemy. Możliwe jest jedynie łagodzenie objawów.
Jedną z opcji jest liposukcja, ale w Norwegii oferowana jest jedynie w ramach badań klinicznych w szpitalu Haraldsplass w Bergen. Alternatywą są zabiegi prywatne, których koszt sięga kilkuset tysięcy koron norweskich.
„Brakuje danych o długoterminowych efektach liposukcji w lipoedemie. W tym obszarze również brakuje badań” – zaznacza Lundanes.
Kompresja tłuszczu – mniej bólu
Większość pacjentek w Norwegii korzysta obecnie z fizjoterapii i odzieży uciskowej, która zmniejsza objętość i wspiera tkankę tłuszczową.
„U wielu kobiet odzież uciskowa przynosi dużą ulgę” – podkreśla Lundanes.
Dla Sunnivy była to znacząca pomoc.
„Straciłam wiele centymetrów w obwodach nóg dzięki kompresji. U mnie refundacja działa, ale w innych regionach kraju nie. To całkowita loteria” – mówi Kwapeng.
W domu korzysta z tzw. pulsatora – urządzenia wykorzystywanego również u innych pacjentów. To rodzaj terapii próżniowej aktywującej układ limfatyczny, która poprawia krążenie i uruchamia procesy oczyszczania organizmu.
Urządzenie przypomina ogromne spodnie, używane w pozycji leżącej.
„Działa świetnie. Usuwa ból i dodaje energii. Kiedy mam spadek energii i się w nim położę, czuję, że organizm się budzi” – mówi Kwapeng.
Z czasem nauczyła się żyć z chorobą.
„To frustrujące mieć chorobę, o której tak mało wiadomo. Lekarz powiedział mi kiedyś, że przynajmniej od lipoedemy się nie umiera – ale ja umieram trochę za każdym razem, gdy nie mogę usiąść na podłodze z córką. Umieram, gdy ból nie pozwala mi pójść na spacer. I umieram trochę, gdy ludzie myślą, że po prostu jestem gruba i leniwa” – mówi.
Źródło: Norwegian University of Science and Technology, NTNU Open, Dietary management of lipedema – Comparing the effect of a low-energy, low-carbohydrate diet versus an isocaloric low-fat diet on pain, quality of life, body weight and composition, inflammation, and appetite




