Szkoła widzi kryzys jako pierwsza. Czas przygotować ją do działania.
Autorki: Lea Satala i dr Daria Biechowska
Trigger warning: Artykuł porusza temat samouszkodzeń i zachowań samobójczych wśród młodzieży.
Po raz pierwszy zetknęłam się z tematem samouszkodzeń w gimnazjum, kiedy miałam 13 lat. Ktoś z mojego otoczenia zaczął się okaleczać. Nikt z nas nie wiedział, jak na to reagować. Nie wiedzieliśmy czy rozmawiać, zgłaszać problem dorosłym, czy może po prostu milczeć. Samouszkodzenia, czyli celowe zadawanie sobie bólu lub ran, są znacznie częstsze niż większości z nas się wydaje.
W ostatnich latach szkoły stały się jednym z najważniejszych miejsc interwencji w obszarze zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. To właśnie tam młodzi ludzie spędzają znaczną część swojego życia, budują relacje oraz często po raz pierwszy ujawniają oznaki kryzysu. Szkoła pozostaje także jedyną instytucją, która ma regularny kontakt z niemal każdym dzieckiem, niezależnie od jego sytuacji rodzinnej czy materialnej. Problem nie polega na tym, że szkoły nie wiedzą o istnieniu samouszkodzeń, tylko na tym, że wielu pracowników szkół nie wie, jak właściwie zareagować. W efekcie pomoc często zależy od przypadku, doświadczenia pojedynczego nauczyciela lub dobrej woli dyrektora. Jeśli chcemy skuteczniej chronić zdrowie psychiczne młodych ludzi, potrzebujemy jednego, prostego rozwiązania: powszechnego szkolenia dla wszystkich pracowników szkół oraz wspólnego standardu postępowania.
Źródło: opracowanie własne na podstawie Fazel i Soneson (2023)
Kryzys jest bliżej niż nam się wydaje
Samouszkodzenia nie są zjawiskiem marginalnym. Szacuje się, że około 20% nastolatków na świecie doświadcza ich przynajmniej raz w życiu. W Polsce od 6 do 8% młodzieży deklaruje takie zachowania, choć rzeczywista skala problemu może być większa. To szczególnie niepokojące, ponieważ samouszkodzenia należą do najsilniejszych czynników ryzyka późniejszych prób samobójczych. Nie każdy młody człowiek, który się samouszkadza, podejmie próbę samobójczą. Ale każdy przypadek samouszkodzeń powinien spotkać się ze wsparciem.
Tymczasem większość młodych ludzi w kryzysie nigdy nie otrzymuje pomocy psychologicznej. Chodzą jednak codziennie do szkoły. To właśnie dlatego szkoła jest miejscem, w którym można dostrzec problem najwcześniej.
Szkoła jest pierwszą linią wsparcia
Nauczyciele nie są terapeutami i nie powinni nimi być. Są jednak często pierwszymi dorosłymi, którzy zauważają, że coś jest nie tak. To wychowawca może dostrzec nagłą izolację ucznia. Nauczyciel wychowania fizycznego może zauważyć ślady samouszkodzeń. Pedagog szkolny może usłyszeć od rówieśników, że ktoś potrzebuje pomocy.
Problem w tym, że polskie szkoły nie dysponują jednolitymi procedurami reagowania. W jednej placówce nauczyciel otrzyma wsparcie i jasne wskazówki. W innej temat nadal będzie funkcjonował jako tabu, którego lepiej nie poruszać.
Konsekwencje są realne. Nieodpowiednia reakcja może zwiększać poczucie wstydu, utrwalać izolację i zniechęcać młodego człowieka do szukania pomocy. Z kolei spokojna, wspierająca rozmowa może być pierwszym krokiem do przerwania kryzysu.
Mamy dowody, że to działa
Nie musimy wymyślać nowych rozwiązań. Międzynarodowe badania pokazują, że szkolne programy profilaktyczne potrafią znacząco ograniczać ryzyko zachowań samobójczych. W dużym europejskim projekcie SEYLE program edukacyjny YAM zmniejszył liczbę nowych prób samobójczych i poważnych myśli samobójczych o ponad połowę.
W Wielkiej Brytanii rozwijany jest program SORTS, który szkoli personel szkolny w zakresie wspierającego reagowania na samouszkodzenia. Jego największą zaletą jest prostota: krótka forma online, niski koszt i możliwość wdrożenia na dużą skalę.
Polska również posiada wartościowe inicjatywy, takie jak program „Wspierająca Szkoła” czy standardy opracowane przez ekspertów z Fundacji „Zycie jest warte rozmowy”. Problem polega na tym, że korzystają z nich tylko niektóre placówki.
Nie potrzebujemy kolejnej reformy
W debacie o edukacji często zakładamy, że każde rozwiązanie wymaga nowej ustawy, nowych etatów i wielkiej reformy. W tym przypadku nie jest to konieczne. Prawdopodobnie nie byłoby też wykonalne.
Najbardziej realistycznym krokiem jest stworzenie krótkiego, ogólnopolskiego szkolenia online dla wszystkich pracowników szkół. Celem takiego szkolenia nie byłoby przygotowanie ich do diagnozowania problemów psychicznych. Chodziłoby o coś znacznie prostszego: nauczyć, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze, czego nie mówić uczniowi w kryzysie, jak przeprowadzić pierwszą rozmowę i gdzie skierować młodą osobę po profesjonalną pomoc.
Samo szkolenie jednak nie wystarczy. Dlatego powinny mu towarzyszyć dwa praktyczne narzędzia: jednolita procedura postępowania w przypadku samouszkodzeń oraz ścieżka wsparcia zawierająca kontakty do psychologów, poradni i telefonów zaufania.
Źródło: Opracowane na programie szkoleniowym SORTS (Burn i in., 2024) oraz „Standardach dla nauczycieli” opracowanych przez Biuro ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym.
Minimalny efekt takiej interwencji jest bardzo konkretny: każdy pracownik szkoły wiedziałby, jak bezpiecznie odpowiedzieć na zauważenie czy ujawnienie samouszkodzeń i nie pozostawiałby ucznia samego z jego problemem.
Nie stać nas na bierność
Samouszkodzenia młodzieży są problemem zdrowia publicznego, ale również problemem edukacyjnym i społecznym. Każdy niewykryty kryzys oznacza cierpienie młodego człowieka, większe obciążenie dla rodzin i wyższe koszty dla systemu ochrony zdrowia w przyszłości.
Gdy dziś wracam myślami do tamtej sytuacji z gimnazjum, najbardziej pamiętam nie sam problem, ale poczucie bezradności. Dziś wiem, że podobnej bezradności doświadcza wielu dorosłych pracujących w szkołach. Oczekujemy od nauczycieli, że będą reagować na sytuacje, do których często nie zostali przygotowani. Jeśli chcemy skuteczniej chronić zdrowie psychiczne uczniów, pierwszym krokiem nie musi być wielka reforma. Wystarczy zadbać o to, by każdy dorosły w szkole wiedział, jak pomóc, gdy zauważy, że młody człowiek cierpi.
Informacja o programie Young Think Policy Briefs
Praca powstała w ramach programu Young Think Policy Briefs, organizowanego przez Stowarzyszenie Young Think.
Stowarzyszenie Young Think to apartyjny studencki think tank, który łączy intelektualny potencjał polskich studentów – z kraju i zagranicy – w tworzeniu propozycji polityk publicznych.







