
Terapia agonistami receptora GLP-1 powiązana z częstszym rozpoznawaniem łysienia
Stosowanie agonistów receptora glukagonopodobnego peptydu 1, czyli leków z grupy GLP-1RA, wiązało się z większą częstością klinicznie rozpoznawanego wypadania włosów u dorosłych z cukrzycą typu 2 niż stosowanie inhibitorów SGLT-2 lub DPP-4 – wynika z dużego badania obserwacyjnego opublikowanego w „The BMJ”. Najwyraźniejszy sygnał dotyczył łysienia niesbliznowaciejącego, w którym mieszki włosowe pozostają zachowane. Autorzy podkreślają jednak, że bezwzględne ryzyko było małe, a projekt badania nie pozwala wykazać, że leki GLP-1 bezpośrednio powodują utratę włosów.
W artykule:
- Dlaczego naukowcy oceniali wpływ leczenia GLP-1RA na włosy
- Jak zaprojektowano emulację badania docelowego
- Jakie grupy leków porównano
- Jak duże było względne i bezwzględne ryzyko łysienia
- Jakie mechanizmy mogą wyjaśniać obserwowany związek
- Jak interpretować wyniki w praktyce klinicznej
Rosnąca liczba doniesień o utracie włosów
Agoniści receptora glukagonopodobnego peptydu 1 są coraz szerzej wykorzystywani w leczeniu cukrzycy typu 2, a niektóre preparaty należące do tej grupy lub oddziałujące jednocześnie na receptory GIP i GLP-1 stosuje się również w farmakoterapii otyłości. Wraz ze wzrostem liczby leczonych pacjentów zaczęły pojawiać się doniesienia o możliwych działaniach niepożądanych, które wcześniej mogły pozostawać niezauważone ze względu na ich niewielką częstość.
Jednym z takich sygnałów jest wypadanie włosów. Przypadki łysienia opisywano w zgłoszeniach składanych do systemów nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii, a wcześniejsze analizy zwracały uwagę przede wszystkim na semaglutyd i tirzepatyd. Zgłoszenia spontaniczne nie pozwalają jednak określić rzeczywistej częstości działania niepożądanego ani potwierdzić związku przyczynowego. Nie zawierają również odpowiednio dobranej grupy porównawczej.
Randomizowane badania kliniczne agonistów receptora GLP-1 nie były natomiast projektowane przede wszystkim w celu oceny łysienia. Wypadanie włosów mogło nie być systematycznie rejestrowane, zwłaszcza jeżeli miało niewielkie nasilenie, pojawiało się wiele miesięcy po rozpoczęciu leczenia lub pacjent nie zgłaszał go podczas wizyty.
Zespół badaczy postanowił więc sprawdzić, czy u osób rozpoczynających terapię agonistami receptora GLP-1 częściej rozpoznawano łysienie niż u pacjentów rozpoczynających leczenie innymi nowoczesnymi lekami przeciwcukrzycowymi.
Autorzy i ośrodki badawcze
Autorami pracy byli Huilin Tang, Bingyu Zhang, Yiwen Lu, Dazheng Zhang, Ruishan Liu, Yuan Lu, George Cotsarelis, David A. Asch i Yong Chen. Badacze reprezentowali kilka amerykańskich jednostek akademickich i klinicznych.
W projekcie uczestniczyły między innymi Center for Health AI and Synthesis of Evidence oraz Department of Biostatistics, Epidemiology, and Informatics w University of Pennsylvania Perelman School of Medicine. Wśród afiliacji znalazły się również Penn Medicine Center for Evidence Based Practice i Penn Institute for Biomedical Informatics.
Współautorzy byli związani ponadto z University of Southern California, Yale School of Medicine oraz Center for Outcomes Research and Evaluation w Yale New Haven Health. Obecność w zespole specjalistów w zakresie epidemiologii, biostatystyki, informatyki medycznej, diabetologii, kardiologii i dermatologii umożliwiła połączenie analizy dużego zbioru danych klinicznych z oceną znaczenia dermatologicznego uzyskanych wyników.
Artykuł został opublikowany 22 lipca 2026 roku w czasopiśmie naukowym „The BMJ”.
Emulacja badania docelowego zamiast klasycznego badania randomizowanego
Praca nie była randomizowanym badaniem klinicznym. Naukowcy przeprowadzili tak zwaną emulację badania docelowego, wykorzystując rzeczywiste dane pochodzące z elektronicznej dokumentacji medycznej Penn Medicine.
Emulacja badania docelowego jest metodą analizy obserwacyjnej, w której badacze próbują możliwie dokładnie odtworzyć kluczowe elementy hipotetycznego badania randomizowanego. Z góry określają między innymi kryteria włączenia, moment rozpoczęcia obserwacji, porównywane strategie leczenia, punkty końcowe oraz zasady analizy danych.
Metoda ta może zmniejszyć niektóre błędy typowe dla retrospektywnych analiz dokumentacji medycznej. Nadal nie zastępuje jednak randomizacji. Decyzja o wyborze konkretnego leku jest podejmowana przez lekarza i pacjenta, dlatego grupy terapeutyczne mogą różnić się pod względem wieku, masy ciała, chorób współistniejących, dostępu do opieki medycznej i wielu innych cech.
Jakich pacjentów objęto analizą
Do badania kwalifikowano osoby dorosłe, które miały rozpoznaną cukrzycę typu 2 i w okresie od stycznia 2019 roku do września 2024 roku rozpoczynały stosowanie jednego z trzech rodzajów leczenia:
- agonisty receptora GLP-1,
- inhibitora kotransportera sodowo-glukozowego typu 2, czyli inhibitora SGLT-2,
- inhibitora dipeptydylopeptydazy 4, czyli inhibitora DPP-4.
Badacze przeprowadzili dwa odrębne porównania. W pierwszym zestawiono 12 004 osoby rozpoczynające stosowanie agonisty receptora GLP-1 z 15 221 osobami rozpoczynającymi leczenie inhibitorem SGLT-2. W drugim porównaniu uwzględniono 11 964 użytkowników GLP-1RA oraz 11 238 użytkowników inhibitorów DPP-4.
Nie należy sumować wszystkich tych wartości jako liczby całkowicie niezależnych uczestników. Te same osoby stosujące agonistę receptora GLP-1 mogły spełniać kryteria więcej niż jednego porównania.
Jak mierzono ryzyko łysienia
Głównym punktem końcowym było nowe, klinicznie zarejestrowane rozpoznanie łysienia. Przypadki identyfikowano na podstawie kodów diagnostycznych znajdujących się w elektronicznej dokumentacji medycznej.
Autorzy ocenili również podtypy łysienia, w tym łysienie niesbliznowaciejące oraz łysienie bliznowaciejące. W łysieniu niesbliznowaciejącym mieszek włosowy nie zostaje nieodwracalnie zniszczony, dlatego – zależnie od przyczyny – możliwy jest ponowny wzrost włosów. Łysienie bliznowaciejące wiąże się natomiast z uszkodzeniem i zastąpieniem struktur mieszka tkanką włóknistą.
Przed korektą statystyczną grupy wyraźnie się różniły. Użytkownicy agonistów receptora GLP-1 byli przeciętnie młodsi i mieli wyższy wskaźnik masy ciała niż osoby otrzymujące leki porównawcze. W porównaniu z użytkownikami inhibitorów SGLT-2 rzadziej występowały u nich również niektóre choroby układu krążenia i przewlekła choroba nerek.
Aby ograniczyć wpływ tych różnic, zastosowano stabilizowane odwrotne ważenie prawdopodobieństwem leczenia. Metoda ta przypisuje obserwacjom odpowiednie wagi na podstawie prawdopodobieństwa otrzymania danego leczenia, wyliczanego z uwzględnieniem cech wyjściowych. Po ważeniu uzyskano znacznie lepszą równowagę porównywanych grup.
Do oszacowania ryzyka wykorzystano modele proporcjonalnego hazardu Coxa. Wyniki przedstawiono jako współczynniki hazardu wraz z 95-procentowymi przedziałami ufności. Przeprowadzono również analizy wrażliwości, analizy podgrup oraz kalibrację z wykorzystaniem ujemnych punktów kontrolnych.
Większe ryzyko względne, ale mała różnica bezwzględna
Porównanie z inhibitorami SGLT-2
Po zastosowaniu korekty statystycznej częstość klinicznie rejestrowanego łysienia wynosiła 6,91 przypadku na 1000 osobolat w grupie agonistów receptora GLP-1 oraz 5,04 przypadku na 1000 osobolat w grupie inhibitorów SGLT-2.
Skorygowany współczynnik hazardu wyniósł 1,37, przy 95-procentowym przedziale ufności od 1,08 do 1,73. Oznacza to, że w analizowanym okresie użytkownicy GLP-1RA mieli o 37 procent większy względny hazard rozpoznania łysienia niż użytkownicy inhibitorów SGLT-2.
Nie oznacza to jednak, że włosy wypadały u 37 procent leczonych. Różnica bezwzględna wynosiła około 1,87 dodatkowego przypadku na 1000 osobolat obserwacji.
Porównanie z inhibitorami DPP-4
W drugim porównaniu skorygowana częstość łysienia wynosiła 6,53 przypadku na 1000 osobolat u użytkowników agonistów receptora GLP-1 oraz 3,89 przypadku na 1000 osobolat u użytkowników inhibitorów DPP-4.
Współczynnik hazardu wyniósł 1,68, przy 95-procentowym przedziale ufności od 1,28 do 2,20. Względny hazard był zatem o 68 procent większy w grupie GLP-1RA, ale różnica bezwzględna odpowiadała około 2,64 dodatkowego przypadku na 1000 osobolat.
Wyniki pokazują, dlaczego przy interpretowaniu bezpieczeństwa leczenia należy podawać zarówno miary względne, jak i bezwzględne. Informacja o wzroście względnym o 37 lub 68 procent może brzmieć alarmująco, ale zdarzenie pozostawało rzadkie we wszystkich analizowanych grupach.
Najsilniejszy sygnał dotyczył łysienia niesbliznowaciejącego
Analiza poszczególnych typów utraty włosów wskazała, że główny związek dotyczył łysienia niesbliznowaciejącego.
W porównaniu z inhibitorami SGLT-2 stosowanie agonistów receptora GLP-1 wiązało się z hazardem łysienia niesbliznowaciejącego większym o 53 procent. Współczynnik hazardu wyniósł 1,53, a 95-procentowy przedział ufności od 1,18 do 1,97.
W porównaniu z inhibitorami DPP-4 współczynnik hazardu wyniósł 1,72, przy 95-procentowym przedziale ufności od 1,28 do 2,31. Odpowiadało to wzrostowi względnemu o 72 procent.
Dla łysienia bliznowaciejącego wyniki nie były spójne. W porównaniu z inhibitorami DPP-4 odnotowano podwyższony współczynnik hazardu, ale przedział ufności był szeroki. Podobnego związku nie stwierdzono w porównaniu z inhibitorami SGLT-2. Autorzy za najbardziej wiarygodny uznali więc sygnał dotyczący łysienia niesbliznowaciejącego.
Rozpoznania łysienia pojawiały się stosunkowo często w pierwszym roku od rozpoczęcia terapii, a rozkład zdarzeń osiągał najwyższą wartość w okresie poprzedzającym 12. miesiąc leczenia. Nie oznacza to jednak, że każde wypadanie włosów występujące w tym czasie jest spowodowane zastosowanym lekiem.
Czy agoniści receptora GLP-1 bezpośrednio uszkadzają włosy?
Badanie nie pozwala odpowiedzieć na pytanie, czy agoniści receptora GLP-1 wywierają bezpośredni niekorzystny wpływ na mieszki włosowe. Autorzy wskazują, że najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie może być pośrednio związane ze zmianami zachodzącymi po rozpoczęciu leczenia.
Szybka redukcja masy ciała
Znaczna lub szybko postępująca utrata masy ciała jest znanym czynnikiem mogącym wywołać łysienie telogenowe. Dochodzi wówczas do przedwczesnego przejścia zwiększonej liczby włosów z fazy aktywnego wzrostu do fazy spoczynkowej. Nadmierne wypadanie włosów zwykle staje się zauważalne dopiero po upływie kilku tygodni lub miesięcy od zadziałania czynnika wyzwalającego.
Łysienie telogenowe ma zazwyczaj charakter rozlany i niesbliznowaciejący. Po ustąpieniu czynnika wyzwalającego oraz wyrównaniu ewentualnych niedoborów wzrost włosów może stopniowo powrócić, chociaż proces ten wymaga czasu.
Zmniejszenie podaży energii i składników odżywczych
Agoniści receptora GLP-1 ograniczają apetyt i mogą istotnie zmniejszać ilość spożywanego pokarmu. U części pacjentów, zwłaszcza przy szybkiej redukcji masy ciała lub źle zbilansowanej diecie, może to prowadzić do niedostatecznej podaży białka, żelaza, cynku i innych składników niezbędnych do prawidłowego cyklu wzrostu włosa.
Sama dokumentacja elektroniczna nie umożliwiła jednak autorom dokładnego przeanalizowania tempa redukcji masy ciała, sposobu żywienia ani wszystkich niedoborów mikroelementów. Nie można więc określić, jaka część obserwowanego związku była pośredniczona przez zmianę masy ciała i stan odżywienia.
Zmiany metaboliczne i hormonalne
Autorzy rozważają także znaczenie zmian metabolicznych i hormonalnych towarzyszących poprawie kontroli glikemii i redukcji masy ciała. Mechanizmy te pozostają jednak hipotezą. Badanie epidemiologiczne oparte na dokumentacji medycznej nie dostarcza danych pozwalających potwierdzić konkretny szlak biologiczny.
Co wyniki oznaczają w praktyce klinicznej
Wyniki nie stanowią podstawy do automatycznego odstawiania agonisty receptora GLP-1 u osoby, która zauważyła wzmożone wypadanie włosów. Leki te mogą przynosić istotne korzyści w zakresie kontroli glikemii, redukcji masy ciała oraz – w przypadku niektórych preparatów i grup pacjentów – zmniejszenia ryzyka powikłań sercowo-naczyniowych i nerkowych.
Potencjalne ryzyko dermatologiczne należy rozpatrywać w kontekście całkowitego bilansu korzyści i zagrożeń. Z badania wynika, że bezwzględna częstość klinicznie rejestrowanego łysienia była niewielka.
U pacjenta zgłaszającego wypadanie włosów zasadne jest przeanalizowanie czasu pojawienia się objawów, tempa redukcji masy ciała, podaży energii i białka oraz innych możliwych przyczyn. W zależności od obrazu klinicznego mogą być brane pod uwagę między innymi niedobór żelaza, zaburzenia czynności tarczycy, niedobory żywieniowe, niedawna infekcja, silny stres fizjologiczny lub psychiczny, okres pooperacyjny, inne stosowane leki oraz współistniejące choroby skóry głowy.
Autorzy publikacji wskazują na znaczenie zapewnienia prawidłowego odżywienia, przeglądu innych czynników mogących powodować wypadanie włosów oraz – w razie potrzeby – konsultacji dermatologicznej. Decyzja o kontynuacji, zmianie dawki lub zakończeniu terapii powinna być podejmowana indywidualnie przez pacjenta i lekarza.
Badanie nie pozwala również stwierdzić, że ryzyko jest takie samo dla wszystkich preparatów z grupy. Analizowano przede wszystkim efekt związany z rozpoczynaniem leczenia całą klasą leków, a nie wiarygodne różnice między poszczególnymi substancjami, dawkami czy drogami podania.
Najważniejsze ograniczenia badania
Podstawowym ograniczeniem jest obserwacyjny charakter analizy. Emulacja badania docelowego i zaawansowane metody statystyczne zwiększają porównywalność grup, ale nie eliminują wszystkich czynników zakłócających. Nie można wykluczyć, że część różnicy wynikała z cech pacjentów wpływających jednocześnie na wybór leku oraz ryzyko utraty włosów.
Po zastosowaniu kalibracji z wykorzystaniem ujemnych punktów kontrolnych oszacowania uległy osłabieniu. Sugeruje to, że niewielka część obserwowanego związku mogła wynikać z niezmierzonych różnic między grupami lub ze sposobu rejestrowania rozpoznań.
Przypadki łysienia identyfikowano na podstawie kodów diagnostycznych. Takie podejście obejmuje przede wszystkim osoby, które zgłosiły problem pracownikowi ochrony zdrowia i u których rozpoznanie zostało wpisane do dokumentacji. Łagodne lub przemijające wypadanie włosów mogło pozostać niezarejestrowane.
Badacze nie dysponowali wystarczająco szczegółowymi informacjami dotyczącymi nasilenia, rozległości, czasu trwania i wpływu łysienia na jakość życia. Nie mogli również wiarygodnie ocenić, czy włosy odrastały po kontynuacji lub zakończeniu leczenia.
Rozpoznanie łysienia zależy od kontaktu pacjenta z systemem ochrony zdrowia. Jeżeli jedna grupa odbywała więcej wizyt lub była dokładniej monitorowana, zwiększało to szansę zarejestrowania problemu. Autorzy próbowali ograniczyć to zjawisko, uwzględniając korzystanie z opieki zdrowotnej i stosując dodatkowe analizy, ale nie mogli całkowicie wykluczyć błędu wykrywania.
Dane pochodziły z jednego rozbudowanego amerykańskiego systemu akademickiej opieki zdrowotnej. Wyniki nie muszą więc w pełni odzwierciedlać sytuacji w innych państwach, systemach ochrony zdrowia lub populacjach.
Analiza obejmowała dorosłych z cukrzycą typu 2. Nie można automatycznie przenosić jej wyników na osoby bez cukrzycy stosujące farmakoterapię wyłącznie z powodu otyłości lub nadwagi.
Wyniki wymagają ostrożnej interpretacji
Badanie dostarcza bardziej uporządkowanych danych niż pojedyncze opisy przypadków i spontaniczne zgłoszenia działań niepożądanych. Zastosowanie aktywnych grup porównawczych, ważenia statystycznego, analiz wrażliwości i oceny podtypów łysienia wzmacnia wiarygodność obserwowanego sygnału.
Nie jest to jednak dowód na bezpośredni związek przyczynowy. Nie wiadomo, czy utrata włosów wynika z działania farmakologicznego na mieszek włosowy, szybkiej redukcji masy ciała, ograniczenia podaży składników odżywczych, zmian metabolicznych czy kombinacji kilku mechanizmów.
Najważniejszy wniosek kliniczny dotyczy świadomości możliwego problemu. Pacjent rozpoczynający leczenie powinien otrzymać informacje umożliwiające rozpoznanie objawów, ale komunikat nie powinien wywoływać nieproporcjonalnego lęku. W większości analizowanych przypadków bezwzględne ryzyko było niskie, a główny sygnał dotyczył postaci niesbliznowaciejących, potencjalnie odwracalnych.
Konieczne są dalsze badania prospektywne, w których wypadanie włosów będzie oceniane systematycznie, z uwzględnieniem rodzaju preparatu, dawki, tempa redukcji masy ciała, stanu odżywienia, badań laboratoryjnych, obrazu dermatologicznego oraz odwracalności zmian.
Źródło: The BMJ, Risk of hair loss associated with glucagon-like peptide-1 receptor agonists in adults with type 2 diabetes: target trial emulation.
DOI: https://doi.org/10.1136/bmj-2026-100077




